Posty

Paterson-poezja w autobusie

Jarmush wraca na ekrany z bardzo udanym "Patersonem", filmem który jest hołdem dla wszystkich artystów. Kino ciepłe, bez fajerwerków, z niewieloma dialogami,ale świetnie nakręcone i perfekcyjnie wyreżyserowane. Film prosty, ale przesiąknięty jarmush-owskim realizmem magicznym. Opowieść o kierowcy autobusu, który w wolnym czasie od pracy pisze wiersze, uwodzi małymi środkami. Główny bohater codziennie ma te same rytuały, praca, wychodzenie z psem narzeczonej, wieczorne piwo w barze, gdzie codziennie rozmawia z tymi samymi osobami. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie wiersze, które kierowca pisze w wolnych chwilach. Poezja jest w każdym kadrze filmu, zwyczajne czynności nabierają artyzmu, a niepozorni obywatele amerykańskiego miasteczka okazują się być utalentowanymi malarzami, aktorami czy poetami. Bohater w pralni spotyka młodego rapera, który uczy się śpiewania o swoim mieście, rozmawia z dziewczynką piszącą bardzo dojrzałe poematy, ogląda wyczyny bezrobotnego ak...

Powidoki i Konwój-dobre polskie kino na weekend

Oba filmy weszły do kin równocześnie i choć reprezentują zupełnie inne gatunki to co je łączy to kawał dobrej roboty aktorskiej. "Powidoki" są popisem fenomenalnej gry Bogusława Lindy,w "Konwoju" napięcie buduje Więckiewicz,Bluszcz,Gajos i Ziętek. Jeden i drugi film gorąco polecam! O "Powidokach" głośno było jeszcze przed zakończeniem zdjęć w Łodzi w związku z niecenzuralnymi wypowiedziami Lindy na temat mieszkańców tego miasta. Śmierć Andrzeja Wajdy nadała filmowi status "ostatniego" co też zobowiązuje. Promocja filmu na świecie spadła na Bogusława Lindę, który ponownie nie wytrzymał i skomentował po swojemu, że scenariusz był totalnym gniotem i że musiał mocno się aktorsko wysilić by w ogóle film był strawny. To co pokazuje Linda na ekranie jest powrotem do jego najlepszych ról: z "Przypadku" Kieślowskiego i "Kobiety samotnej" Agnieszki Holland. Kiedy nie był jeszcze Franzem Mauerem z "Psów" ani bodygardem z ...

Europejskie Nagrody Filmowe we Wrocławiu

Nie było bardzo głośno o tym, że ceremonia rozdania Europejskich Nagród Filmowych w tym roku odbywa się we Wrocławiu. To wyjątkowe wydarzenie dla wszystkich kochających kino europejskie (takich np jak piszący tę relację kinomaniak). W końcu w Polsce odbywają się wydarzenia kulturalne oglądane przez miliony widzów. Duża w tym zasługa prezydenta Wrocławia. Ale przede wszystkim Oskar dla "Idy", nagrody dla Szumowskiej w Berlinie za "Body/Ciało", ostatnie sukcesy "Córek dancingu" na festiwalu w Sundance pomagają zwrócić uwagę filmowców na Polskę. Mamy się czym pochwalić i czas na większą promocję na świecie polskiego kina. Więcej takich wydarzeń w Polsce, bo mamy zarówno świetną infrastrukturę w postaci nowoczesnych sal, jak i wspaniałych artystów, niczym nie ustepującym europejskim sławom. Jestem naprawdę dumna, że tak ważna dla europejskiego kina uroczystość odbywa się we Wrocławiu. Uroczystość prowadził Maciej Stuhr, który moim zdaniem świetnie poradził...

Snowden

Posypały się na głowę Oliwiera Stone'a razy, że zrobił film cukierkowy, nieobiektywny,w którym od pierwszej sceny dowiadujemy się że Ed Snowden jest bohaterem. Opowieść o tym jak doszło do ujawnienia przez niego inwigilacji rządu amerykańskiego na ogromną skalę zawiera tezę: bohater Snowden - zły rząd USA. Można dyskutować z takim poglądem. Ale przyznam,że mi się film podobał. Przede wszystkim Stone od zawsze miał poglądy antyestabliszmentowe dlatego czuje się że reżyser mówi prawdę. Tak, wg niego Snowden jest bohaterem. Niewielu ludzi zdecydowało by się na życie w banicji, z wiecznym strachem, że w końcu mnie ktoś zaciuka. Po drugie Stone robi kino jednak rozrywkowe - nie bawi się w dywagacje polityczne. Widz ma obejrzeć trzymający w napięciu thriller i tak się dzieje. Po trzecie mimo że przez ostatnie lata słyszeliśmy w newsach o Snowdenie to kto jest w stanie dokładnie powiedzieć o co chodziło z tymi komputerowymi programami szpiegowskimi? Dzięki Stone'owi się dowie. Dob...

Ministerstwo czasu

"Ministerio del tiempo" jest serialem,który uzależnia! Hiszpańska produkcja, dostępna jak wszystkie hiszpańskie telewizyjne produkcje na stronie rtve (niestety bez napisów i tylko po hiszpańsku). Hiszpanie zakochali się od pierwszego odcinka w tym lekkim i dowcipnym przedstawieniu najważniejszych wydarzeń z historii ich kraju. Jest tam i królowa Izabela Katolicka i Krzysztof Kolumb, jest Cyd i Cervantes, pojawia się król Filip II z królem Karolem V. Mamy powstanie hiszpańskiej inkwizycji i odkrycie Ameryki, ale też grypę zwaną "hiszpanką" i słynną w Hiszpanii w XIX wieku morderczynię z Barcelony.  Na czym polega fenomen serialu? Przecież produkcji historycznych jest mnóstwo i nie wszystkie cieszą się taką popularnością. Pomysł fabuły "Ministerstwa czasu" to przenoszenie się w czasie współczesnych urzędników w celu przypilnowania by nikt nie zmieniał historii w sposób nieuprawniony. W czasie podróżują nie tylko urzędnicy tego ministerstwa, ale również wsz...

Sputnik nad Warszawą i Koreański Festiwal Filmowy

Po Warszawskim Festiwalu Filmowym pobiegłam z koleżanką (Aga,to dzięki Tobie tam pobiegłam!) na przegląd współczesnego kina koreańskiego i potem rosyjskiego. Jeden i drugi obejrzany przez nas film był warty poświęconego czasu. A i kontakt z tak różnymi kulturami rozwijający. Zacznę od rosyjskiego "Windykatora". Reżyser Aleksander Kiersowski obecny na pokazie od razu usprawiedliwił się że film został nakręcony bez udziału państwowego wkładu finansowego. Opowiedział, że monodram który stworzył (film jednego aktora) powstał dzięki prywatnym środkom. Że gwiazda rosyjskiego kina, Konstantin Chabieński, zagrała za niewielką gażę. Współczesna Rosja - do wybitnie skutecznego windykatora odzywa się kobieta, która ostrzega go że zamieściła w Internecie kompromitujące go video. Kobieta chce się zemścić za doprowadzenie jej męża do samobójstwa przez nękajacego go windykatora. Dramatyczna sytuacja jak u Hitchcocka narasta i z każdą kolejną minutą filmu coraz bardziej się komplikuje. F...

Warszawski Festiwal Filmowy

Obraz
                        Plakat dystrybutora Na WFF nie może mnie zabraknąć. Kino światowe, ambitne, czasem ciężko strawne, czasem nudne, ale ten festiwal to na pewno święto wszystkich kinomaniaków! Widziałam już film hiszpański "Manda huevos" (w wolnym tłumaczeniu "ale jaja!") polski tytuł "Faceci z jajami" - 200 filmów hiszpańskich skompilowanych w opowieść o historii Hiszpanii XX i początku XXI wieku. Świetnie zmontowane, z poczuciem humoru, dystansem do narodu i "hiszpańskości". Jest i Franco i katolicyzm i jedzenie (oj lubią jeść!) i turystyka (główna gałąź gospodarki). Poruszane zostają wszystkie tematy: od tradycyjnego modelu rodziny, zachwytu Szwedkami, do małżeństw jednopłciowych. Emigracja zarobkowa lat 70-tych. Prosperity lat 80-tych. I kryzys gospodarczy i bezrobocie 2016 roku. Zmiany obyczajowe od lat 40-tych do dziś. Hiszpanie potrafią przedstawić siebie z charakterystycznym dla siebie dystansem i lekko obraz...